Mów za mnie

Lubię pociągi
  szum kojący
  krajobraz zlewający 
  brakuje mi pisania
  życie zabrało słowa
  zatarło wspomnienia
  skurczyło się do teraz
  do nocnego czuwania
  do świstania w rytm znanej tylko sobie melodii
  serca zatrzymania
Lubię pociągi
  wsiąść do wagonu
  byle nie bydlęcego
  mojego, ale nie ludzkiego
  wybrać kierunek
  choć nie wiem dokąd jadę
  mimo tabliczki Poznań-Berlin Hauptbahnhof
  Niebo podemną, piekło nade mną
Lubię pociągi 
  oddalenie pośpieszne od nadlatującego kruka
  pola makiem zasiane 
  niespieszne zebranie 
  zieleń pól nizinnych
  biel stalowych aniołów
  nad niebem rozpostartych
  nad pożogą górujących 
  słoneczne refleksy muskają
  zapach jajka w kanapce
  krople uciekające przed sobą
  słodkość oddechu w przedziale ciszy
  brak papieru
  mocz na drodze do raju
  ludzie w przejściach poutykani
  szarady ludzkie, puste hasła w krzyżówce
Lubię pociągi
moje 
przeciągi
moje miejsce
moje. nie moje
życie
utkane
posklejane
poukładane
urwane
serca bijące
zamarcie. 

Mam dwa pociągi. 
pożądanie
i umieranie
oraz się stawanie. 

Lubię pociągi.


Kiedy zabije mi dzwon. 
a jeszcze tego nie zrobił. 
złapię cię za rękę i już nigdy nie puszczę
póki nie zabije mi dzwon
nie wiem kim jesteś
nie rozpoznaję twarzy
siebie. nie posklejam
póki nie wybrzmi dzwon
łomoczący na wietrze 
w szmacianej marionetce
odebrali mi dzwon
a wraz z nim nadzieję
póki tli się ogarek
póki śpiewa kanarek
bije dla mnie dzwon



Barbarzyńca z różowego domku
za zakrętem 
pola dróżka 
barbarzyńcy stróżka
pókiś sam w różowej ścianie
nie się nie stanie 
barbarzyńca czeka
ale śmierci nie doczeka
przewróć stronę
póki jeszcze mogę 
stanąć w szranki z barbarzyńcą
krew utoczę
palec w zimnej tafli zatopię
pukle włosów spalę
zduszę losu śmiech
chichot wieszcza
ale to makabreska
różowego barbarzyńcy groteska 



To nie robi na mnie wrażenia
rowerek miedziany
Aushwitz!
Birkenau
to była tragedia grecka
narodu chrystusowego
jedynego
przez matkę pokalaną wybranego
krwawą łzą płacząca
o cierpieniu modląca
mój jest mojszy
mój nie twojszy
zbaw niewłaściwego
serca łaskawego
brata się wyrzeknę
córki sprzeda
matkę uciszy
świętości nie ma
kolana ściera
ręce do nieba
a serce w piekle
poniewiera
pochłonie go ziemia
wyda plon przegniły
makiem ziemię zasieje
Maryja węża uściska
zdepcze duszę grzesznika. 



Rzeki wezbrane
Jedną nogą w wodach styksu
jednak przejść mi jeszcze nie dane
na drugą stronę mostu
rzeki wezbrane
czy to błogosławieństwo czy pokuta
kara za grzechy ojców 
nie ma i nie będzie 
odpowiedzi na pytanie
dlaczego 
ciałem się stałem

Nic nie jest tak jak dawniej.



Mów za mnie

kiedy mnie zabraknie
bądź w kurzu na ramce
nie pozwól zapomnieć jej imienia
odejść w niepamięć 
każdej jej decyzji
łzie przelanej
sile
w siedmiu świecach płonących
ranie
wyczuwalnej pod palcem
zagłębieniu w fałdzie
mów za mnie
kiedy ptaki ucichną
susze zostaną 
zimia już nie zapłacze
para butów zostanie
welurowy kapelusz
perfumy wyblakną
mów za mnie
póki tchu nie zabraknie
słońce nie opadnie
nie powita mnie znowu
stukot stópek na progu
mów za mnie
kiedy słów już zabraknie
zanóc melodię
niech ją wiart do mnie przyniesie
zanim powiesz coś za mnie
w szarą godzinę.


Motyl, włodarze na krawędzi wszechświata
odwieczne ziemskie anioły
strażnicy ludzkich cieni
skrytych w tunelach umysłu
krętych zakamarkach duszy
błąkającej po labiryntach Midasa
pusty stolik kawowy
papierosa dym
kurz na kredensie
nieprzeczytane książki wzdychają
niewydeptane ścieżki zostają
móc być wszędzie i nigdzie dusza woła
więc gdzie jestem
skoro nigdzie nie zdołam 
w lustrze się nie rozpoznaję
kim jest ona
która patrzy na mnie wzrokiem zamglona
gdzie podziała się stara ona
przepoczwawiona
rozpoznaję zieleń błękitu
gdzie iskierka pomarańczy
po niej
traci kontur
czemu stoję jak świat idzie naprzód
czemu nie mogę iść dalej skoro świat woła
gdzieś mój aniele
zaczął wołać w pustym łonie
śpiew anielskich słowików 
skowyt wilków w trzewiach 
rana
niezagojona. 


Witaj, nieznajoma
zapomniana w czeluściach
umysłu zakamarkach
niema towarzyszko
spowita całunem Morfeusza
czyżby ciepły pocałunek Ariela 
zbudził cię z wiecznego snu
dziecino
pobłądziłam
rozszczeliłaś szczelinę kokonu
w którym się skrywała
przed życia niedolą 
dorosłego
          EGO
spać nie daje
ciągle woła
a ja mu nie daję
tego czego rząda
chce za wiele
szarpie
porząda
włosy wyrywa odciska piętno
wysusza łono matki
toczy truciznę
soki życiodajne upuszcza
niczym pijawka przyssana do piersi
matki
z tęsknoty nadyma
za tym co było
bo to co jest
napawa trwogą
to co będzie
zgrozą
nieodgadnioną 
nicością. 



W świecie bez Patti
nie ma słów
jest śpiew ptaków 
szum cieni drzew
ciche pochrapywanie psa
szuranie długopisem po papierze
stukot kostek lodu w zimnej kawie
zmęczenie upałem i życiem
w oddali od siebie
znamię na kolanie
ułamany paznokieć 
cienie pod oczami
szukanie własnego głosu
skrywanego za siedmioma górami i morzami w jaskini Platona
gra świateł
złowrogie krakanie kruka 
wzywającego na drugą stonę 
lustra gdzie
dusza się ociąga
nić jeszcze nie zerwana
przytrzymuje na ziem padole
szukając ukojenia w matczynych ramionach.




Far from the god. 
Im bardziej oddalamy się od siebie
tym więcej wojen toczymy
na polu maków wyrośnie wiele
truchło ptaka, który śpiewał o poranku
ucichnie nim
powietrze można kroić tasakiem
zimny dreszcz przechodzi
pochukiwanie wentylatora sprawia, że wymiociny po północy składam
niczym ofiara na poczet nowego dnia czy życia.
Utoczona co miesięczna kropla krwi odlicza kraniec 
nieznośnego bytu ciążenie
niczym kafce spowiedzi
nożyczki poszły w ruch 
podcięte włosy pod chustą skrywane
małe pukle nowego życia utkane 
warkocze życia splatane.





Kiedyś
wyjdę z zakładu
ze zdjęciem
bez łez.
Kiedyś 
obetnę włosy
na krótko.
Spojrzę w lustro
Uśmiechnę się 
Do tej zielonej iskierki
Która tli się stam
Gdzieś
na dnie
Mnie. 





Dzieci i ryby głosu nie mają

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie momentu w którym zaczęłam dociekać źródła niepojętej dla mnie istoty życia w której człowiek dopuszczał się krzywdzenia pomniejszej istoty jaką jest dziecko.
W świecie zwierząt nie ma przypadków przemocy wobec siebie samych. W akcie przetrwania bronisz się przed napastnikiem, ale czemu dążymy do unicestwienia niewinnej istoty, którą wydajemy na świat. Czy widzimy w niej samych siebie i odtwarzamy własne losy? To wydaje się zbyt proste, zbyt oczywiste. I może dlatego zaczęłam interesować się historią przemocy wpisanej w wychowanie. Szukająć praźródła. Rozumiejąc możemy naprawić, uniknąć, uleczyć to co zadane, co idzie przez pokolenia, żeby przerwać krąg. Naiwnie wtedy rozumowałam, że to wystarczy. Mlodość rządzki się swoimi prawami. Teraz wiem, że za tym idzie pewne działanie, które pociąga za kolejne sznurki. Tylko czy chcemy pociągać za sznurki za którymi czycha w cieniu odpowiedzialność oraz zmiana. Dzisiaj wiem, że system nie zawsze podąża za zmianą. Zmiana bywa zbyt ryzykowna, zbyt kosztowna. 

A może jeszcze bardziej fascynowało mnie obserwowanie dziecka, które mimo doświadczonej wrogości lgnie do tego jedynego obiektu miłości jaki zna. Wtedy jeszcze nie wiedziałam czego jestem świadkiem, jaką przywiązanie ma siłę, oddziaływania, kształtowania. 

A może też nie wiedziałam jak pierwotne źródło pragnienia przetrwania popycha nas tam, gdzie iść początkowo nie chcemy. I tak postanowiłam zabrać się na spacer po tych nieuczęszczanych drogach ludzkiego rozumienia, myślenia, nie wiedzenia.  




Opowieść jest podróżą, a podróż zaś opowieścią. Ponieważ samo życie wyobrażamy sobie jako podróż1 zabiorę was na spacer wśród meandrów wychowania naznaczonego od zarania dziejów nadużyciem władzy oraz noszących znamiona przemocy przybierającej różne oblicza. Zabiorę też was w podróż podczas której będę odkrywać z wami jak niepozorne informacje zawarte w genogramie pomagają rozsupłać, poukładać, a czasem nawet uwolnić z wiążących nas niewypowiedzianych obietnic.

Ile jeszcze dzieci musi umrzeć2

„Ja nie jestem zwolenniczką teorii, że nie wolno bić dzieci. Klapsior musi być, żeby dziecko znało swoje miejsce w szeregu. Ale nie, żeby tak katować!” - to komentarz mieszkanki Częstochowy, gdzie ósmego maja 2023 roku doszło do śmierci ośmioletniego chłopca, którego imię poznała już cała Polska. (…) Chłopiec w domu był bity, przypalany papierosami, oblany wrzątkiem i rzucony na rozgrzany piec. Miał złamania obydwu rąk i nóg, które powstały prawdopodobnie na miesiąc przed przywiezieniem go do szpitala, jak czytamy z doniesień raportu Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. (…) W marcu 2023 roku Sąd w Olkuszu wydał postanowienie o ograniczeniu władzy rodzicielskiej. Rodzina przeniosła się do Częstochowy uniemożliwiając podjęcie działań zgodnych
z wyrokiem Sądu. Z akt sądowych wynika, że w rodzinie nie stwierdzono przypadków stosowania przemocy fizycznej, psychicznej oraz nadużywania alkoholu.

Dziecko ucieka z domu.

Siedzę na kanapie na balkonie, już nie pamiętam czym się zajmuję, może bezmyślnie scrolluję posty lub zanurzam się w lekturę, czuję promienie konstańcińskiego słońca muskające moją twarz, w tle słyszę śpiew ptaków, owady wprawiają pobliskie drzewo

w falujący ruch, w powietrzu unosi się zapach świeżo palonej kawy z lokalnej palarni, kiedy po raz pierwszy słyszę o ośmioletnim chłopcu z miasta czarnej madonny. Dopiero po chwili orientuję się, że wstrzymałam oddech.

Media rozgrzane do czerwoności niczym piec domowy. Eter wypełnia pytanie retoryczne, jak trzeba być złym, żeby dopuścić się takich potworności. Jak można krzywdzić dziecko. Gdzie byli ci wszyscy, co powinni zareagować, a nie zrobili nic… Wypowiadają się celebryci, politycy na czele z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobro, który krzyczy, że ukarzą wszystkich winnych. Premier Mateusz Morawiecki osobiście jest za przywróceniem kary śmierci3. Zarzut znęcania się i usiłowania zabójstwa usłyszy ojczym dwudziestosiedmioletni Dawid B. Zarzuty nieudzielenia pomocy, narażenie dziecka na utratę zdrowia i życia oraz pomocnictwo w znęcaniu zostaną postawione wobec matki trzydziestopięcioletniej Magdaleny B. Wujostwo Wojciech i Aneta J. mieszkające w tym samym domu usłyszą oskarżenie o nieudzieleniu pomocy. Dwanaście osób, w tym ośmioro dzieci, dwójka z niepełnosprawnością, zajmowało dwupokojowe mieszkanie w kamienicy, której zdjęcia obiegły całą Polskę.

Jak można było przypalić dziecko, rzucić je na rozgrzany piec kaflowy.

Jak widać można.

Pytanie, co nas tak porusza w tym akcie brutalności.

Krzywda dziecka czy obawa, a może ulga, że nas to nie spotkało. A może poruszyło ukrytą strunę własnych doświadczeń. Nie tak brutalnych, nie tak bezlitosnych, nieludzkich. Skąd te pielgrzymki na pogrzeb i grób ośmiolatka. Czy pod przykrywką Kamilka opłakujemy samych siebie, czy każda kolejna krzywda wyrządzona dziecku rozdrapuje nasze pozornie zabliźnione rany.

Zawiodło państwo.

Państwo to my.

Polak mądry po szkodzie4.

Głównym zarzutem wobec społeczeństwa jest brak reakcji.

Brak reakcji jest reakcją.

30-40% Polaków uważa, że klaps to środek wychowawczy.


Kamilek leży w trumnie białego koloru.

Kamilek leży w trumnie białego koloru, to jest znak jasności i nadziei, że jest teraz z nami tam w niebie i nam towarzyszy – słowa biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej Andrzeja Przybylskiego odprawiającego mszę pogrzebową w kościele Zmartwychwstania Pańskiego w Tajemnicy Emaus. - Wszyscy staliśmy się rodziną Kamila. Jego sprawa jest naszą sprawą, jego troski są też nasze.

Wszyscy mamy krew na rękach.

Obarcza się szkołę, instytucje pomocowe, policję, sądy, sąsiadów z kamienicy.

Przekaz płynący z mediów gra na emocjach. Tylko tak docieramy do ludzkiej świadomości bombardowanej codziennie zalewem ostrych jak brzytwa obrazków. Z ósmego na dziewiątego maja 2023 roku po podaniu do publicznej wiadomości oświadczenia o śmierci chłopca nieznany sprawca ostrzelał mieszkanie przy Kosynierskiej w którym znajdowały się dzieci oraz wujostwo Kamila.

Każdy, ma coś do powiedzenia.

Każdy ma wiele do powiedzenia.

Kamilek wydaje z siebie pojedyncze wyrazy dźwiękonaśladowcze.

Każdy, stał się specjalistą od wychowania dzieci, udzielania pomocy, prawa rodzinnego, opieki społecznej. Czyż u podstaw rozgorzałych dysput w sieci w sprawie okrucieństwa i śmierci dziecka nie leży nasz własny lęk o to, że nas też zaniedbywano. Że to nam mogli szykować trumnę w białym kolorze. A może najbardziej boimy się zła od którego odwracamy na co dzień wzrok.

Każdy stał się sądem i katem.

Jego walka o życie to symbol. Musimy chronić dzieci w rodzinach – kontynuuje biskup.

Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek w wywiadzie radiowym podaje, że zawiniła rodzina. Patologiczna rodzina. Rodzina, która nie miała nic wspólnego z normalnością. Podstawową przyczyną jest zgnilizna rodzinna i patologia, najdelikatniej ujmując, jak dwukrotnie podkreśla. Jeśli będziemy atakować rodzinę to będzie dochodzić do takich sytuacji. Wsłuchując się w jego wypowiedź można myśleć, że największą winę obok patologicznej rodziny ponosi prezydent Częstochowy, któremu podlegają wszelkie instytucje, a szkoła nr 28 według zacytowanego protokołu kuratoryjnego nie udzieliła chłopcu wszystkich zalecanych form pomocy psychologiczno-pedagogicznej jakie mu przysługiwały z racji orzeczonej niepełnosprawności, ale była w stałym kontakcie z matką oraz powiadomiła opiekę społeczną o nieobecnościach ucznia oraz zalaniu się herbatą, na skutek czego doszło do oparzenia dwudziestu pięciu procent powierzchni ciała, w tym głowy, klatki piersiowej i kończyn.

Ciekawi mnie, co myśli Tomasz Stawiszyński, który ostatnio tak pięknie rozprawia się z naszym społecznym zachowaniem i reakcją w ekstremalnej sytuacji jaką było doświadczenie covidu. Zależy mi na pokazaniu jak budowana jest narracji wokół śmierci dziecka. Od tej narracji wiele zależy. Nasz osąd, dalsze postrzeganie rzeczywistości. W oparciu o narracje budujemy system wartości. Narracji jest wiele i każda z nich próbuje pokazać swoją prawdę.

A jaka jest prawda?

W 2022 roku 10982 dzieci i osób nieletnich doświadczyło przemocy.

Co siódmy akt agresji wymierzony jest w dzieci.

Pytanie czy politycy ukarzą również siebie, bo od lat nie zmieniają ustawy o pomocy ofiarom przemocy domowej. Od 2019 roku o nowelizację ustawy starają się pracownicy m. in. Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę czy Koalicja na Rzecz Rodzin Zastępczych. Rzecznik Praw Dziecka nie odbiera od nich telefonów, a propozycja zmiany ustawy pokryła się już solidną warstwą kurzu.

Projekt ustawy mającej wprowadzić zmiany, które przełożą się na ochronę osób małoletnich przed przemocą został skierowany do pierwszego czytania. Przeleżał trzy tygodnie od 12 maja na biurku w kancelarii marszałek Elżbiety Witek czekając na nadanie mu numeru, o czym możemy przeczytać w artykule dziennikarki edukacyjnej Justyny Sucheckiej5. Projekt ma numer 3309.

Śmierć dziecka doświadczającego przemocy ukazuje luki w systemie. Z mojej perspektywy istotniejsze od rozniecania stosu na którym spłoną winni jest poszukanie rozwiązania, które pozwoli w przyszłości uniknąć takich sytuacji. Serious Case Review lub Children Death Review, to procedura analizy wdrażanej w przypadku śmierci dzieci o której wspomina Monika Kamińska z FDDS6. Dzięki niej można pozyskać dane co zawodzi, jakie obszary można usprawnić np. współpracę i przepływ informacji między instytucjami, braki kadrowe. Proponowane rozwiązanie działa w Australii, Stanach Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii. Z pomysłem wdrożenia strategii została zapoznana Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy, która początkowo zapewniała zajęcie się sprawą - poinformowano w 2019 roku, że projekt trafi do Sejmu. W 2021 roku Fundacja dostała odpowiedź od Kancelarii, że nie będą się zajmować projektem. Fundacje podjęły dalsze działania, tym razem we współpracy z Rzecznikiem Praw Dziecka. Doszło do konsultacji, spotkań oraz ustaleń w sprawie treści wewnętrznego zarządzenia. Aż do lipca 2022 roku, kiedy to rzecznik przestał odpowiadać na pisma oraz odbierać telefony. Nikt nie zna losów zarządzenia nad którym pracowano. W międzyczasie dochodzi do kolejnych aktów przemocy. Przyczyną śmierci Blanki są wewnętrzne obrażenia oraz krwotok do mózgu. Siedmiomiesięczna dziewczynka przeżyła dwa miesiące po powrocie do rodziny biologicznej. Decyzją sądu mimo negatywnej opinii MOPSu opuściła po sześciu miesiącach rodzinę zastępczą. Miesięczny Wiktor zakatowany przez rodziców, czteromiesięczna Laura z połamanymi żebrami, trzyletnia Hania śmiertelnie pobita7. Dzieci powinny być z rodzicami, bez względu na koszt, nieprawdaż.


Według danych uzyskanych przez Fundację DDS 41 procent dzieci doświadcza przemocy ze strony najbliższych osób. 7 procent doświadcza wykorzystania na tle seksualnym8. Prokuratura rocznie formułuje ok 3,5 tys. oskarżeń dotyczących psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi9. Niedofinansowanie instytucji, brak świadomości i edukacji dotyczącej rodzajów przemocy oraz tego jak jako obywatel/obywatelka mogę pomóc.


Wróćmy do nurtującego pytania z początku, jak można było…


1 Sontag, Zew włóczęgi s. 115,
2 W nawiązaniu do nagłówków ile kobiet jeszcze musi umrzeć, żeby w Polsce zmieniono prawo pozwalające na dokonanie wyboru w sprawie aborcji.
3 Rząd polski nie może wprowadzić kary śmierci ze względu na regulacje obejmujące kraje członkowskie UE oraz KE.
4 Czytam komentarze pod artykułami. Dołączam do prywatnej grupy na Facebooku na której ludzie wyrażają się….
5 https://tvn24.pl/premium/pis-potrafi-ustawe-przeprowadzic-w-tydzien-przez-parlament-jesli-chce-a-ustawa-kamilka-czekala-trzy-na-numer-7153838
6 https://oko.press/smierc-skatowanego-kamila-z-czestochowy-gdzie-obiecana-ustawa-chroniaca-dzieci – dostęp 10 maja 2023r.
7 Dane Komitet na Rzecz Rodzin Zastępczych
8 Dane z Ogólnopolskiej Diagnozy Skali Krzywdzenia Dzieci w Polsce z 2018r.
9 Dane za https://oko.press/smierc-skatowanego-kamila-z-czestochowy-gdzie-obiecana-ustawa-chroniaca-dzieci


















 


 

 

Brak komentarzy:

Copyright © 2014 bite me Martha , Blogger